Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 listopada 2010

Dlaczego tak długo nie pisałam?


Bo wiele pracy było w pracowni, a brak aparatu do dokumentacji :( Narodziły się przez ten czas urodzinowe kolczyki dla Lady Di ( w komplecie z bransoletką w uroczym czterolistnym charmem), dwa naszyjniki i kilka par kolczyków...i pomysł na kiermasz ...ale o tym w kolejnych postach.


Dziś jednak wpis jest szczególny... otóż dziś powstała Lilly :) Wykonałam ją na życzenie dla kogoś, z kim odbędę moją pierwszą internetową wymiankę :) Aż drżę z emocji :)



Lilly jest jagodowa, jak jej nowa właścicielka :) i niespotykanie jak na klooliczkę elegancka.
Lekka, zgrabna i powabna zdaje się pachnieć lawendą i liliami...


taka jest moja ...nie moja Lilly :)



PS Dla zainteresowanych wymiankami....zapraszam, piszcie, uważam , że wymianki są bardzo inspirujące :)

środa, 2 czerwca 2010

Spóźniona...

...niestety, jako Ja mam zaległości w wysyłce prezentów imieninowych :(

Wstyd, wstyd i hańba.
Aby hańbę zdjąć szykuję upominki i wysyłam je w pośpiechu po drodze na słoneczny plac zabaw :)




W guście My-Little-Sister będą, mam nadzieje, jak zwykle filcowe kolczyki z nadgarstniczką z zapięciem a la Lilou. W połączeniu z antycznym złotem wygląda to całkiem fajnie. I znów oddaję pięknotki bliskie memu sercu :)

...niech się dobrze noszą.

PS nie nadążam z filcowaniem zwierzaków. Trzy kolejne zamówienia poczekają chyba na urlop na zielonej trawce, który mam nadzieję już w przyszłym tygodniu :)

piątek, 7 maja 2010

Filcowanie hipopotama

grunt to się nie przejmować...

w tym wypadku komentarzami na Facebook :) Filcowanie hipopotama to przecież nic zdrożnego, a jaki śliczny efekt :)



Ów efekt leci do Paryża jako broszka do szarego sweterka Pewnej-Pani (już nie Panny ani Panienki).

Przyznam, że te małe kłębuszki czesanki stanowią dla mnie nie rada wyzwanie i dają sporo frajdy,
bo kiedy czasu dla siebie mało, zbyt mało na jakiś duży projekt, projekciki o wymiarach 2X4 cm to jak takie ciasteczka przy herbatce


.... takie na raz :)

wtorek, 20 kwietnia 2010

Cztery słonie

... zielone słonie...

znam tę pioseneczkę od dziecka i gdy mój pierwszy zielony słoń opuścił pracownię pomyślałam sobie, że mam prawo do wykonania czterech zielonych z trąbami.

Oto Drugi:



Przyznam, że na początku mnie samej trudno było uwierzyć, że Pierwszy i Drugi byli kiedyś puchatą watką:) Ale jak patrzę na Sue i Tosia jestem gotowa uwierzyć w to, że chyba po prostu mam talent do pewnych spraw.

Pierwszy, jak już pisałam w marcu, trafił szybciutko na Kubusia Puchatka :) i ma się świetnie. Nic mu się nie odfilcowało i ma nowych kolegów.


Drugi trafi prawdopodobnie w ręce My-Little-Sister, kiedy tylko ta zjawi się u mnie.

Ciekawe jakie będą nosiły imiona :)

Przyjmuję zapisy na dwa ostatnie zielone słonie :)